statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Ekologicznie, ekonomicznie, etycznie?
Często słyszę o "wegańskich butach", "ekologicznych ubraniach" czy też etycznej modzie z sieciówek odzieżowych. Pomieszanie z poplątaniem, na dodatek sformułowania te używane są dość swobodnie. Sprawa jest prosta: jeśli jest etyczne i ekologiczne, nie będzie tanie - bo być nie może.

Można tu zastosować "pick 2 out of 3 rule" używaną w różnych konfiguracjach.

Po pierwsze, skóra ekologiczna (czyli skaj) nie musi być ani ekologiczna, ani etyczna, ani ekonomiczna - jeśli została wyprodukowana w sposób etyczny i ekologiczny, cena wyrobów z niej uszytych będzie wyższa niż cena odzieży lub butów uszytych ze skóry naturalnej. Bo ubranie etyczne, to nie tylko takie, które nie zostało uszyte ze skóry zwierzęcej, ale takie, które zostało uszyte przez dobrze opłacaną szwaczkę w fabryce, która szanuje prawa pracownicze (i prawa człowieka).

Po drugie, ekoskóra (trzymajmy się tej terminologii) to plastik, który jest mniej trwały od skóry naturalnej, więc ubranie ze skóry ekologicznej szybciej się zniszczy i szybciej wyląduje na śmietniku... I trochę mu zajmie, zanim się rozłoży.

Po trzecie słowo "ekologiczne" jest używane zdecydowanie zbyt często - i nie ma większego sensu określać ubrań z plastiku jako ekologicznych. Także ubranie uszyte z naturalnych tkanin nie musi być ekologiczne, chyba że chodzi o linie, takie jak H&M Conscious Collection, które rzeczywiście uszyte są z ekologicznych materiałów (organiczna bawełna, wełna z odzysku, jedwab, len czy poliester z przetworzonych butelek PET), czy też linia dżinsów Levi's Water, przy produkcji których oszczędza się wodę. Ale, surprise, surprise, takie kolekcje są droższe od regularnych.

Po czwarte, jeśli już jesteśmy przy ekologicznych tkaninach, to warto wspomnieć o organizacji Better Cotton Initiative, której celem jest nie tylko produkcja bawełny przy użyciu mniejszej ilości pestycydów, nawozów i wody, ale także poprawa warunków pracy osób produkujących bawełnę w Indiach, Pakistanie, Mali czy Brazylii. Co więcej, z organizacją tą związane są takie marki jak Levi's, Adidas, H&M czy Marks & Spencer. Ale BCI produkuje jedynie niewielki procent bawełny, w 2010 na świecie wyprodukowano 27 mln ton bawełny, BCI - 38 tysięcy.

Po piąte - ekologia to nie to samo, co etyka, a "wegańskie buty" to nie tylko takie, które nie są uszyte ze skóry naturalnej, ale takie, przy produkcji których nie używano żadnych produków pochodzenia zwierzęcego (kleje, farby, etc.).

Pointa trochę jak z after school special - żeby być eko, trzeba mieć dużo pieniędzy - na noszenie jedynie etycznych ubrań może sobie pozwolić Natalie Portman, dla niej marka Dior (której jest jedną z twarzy) przygotuje specjalne wegańskie buty lub sukienkę z organicznych materiałów, reszta z nas musi chodzić na kompromisy.


czwartek, 10 listopada 2011, mpaulk
Tagi: eko
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/11/17 13:54:20
Dodać można, że wytworzenie skóry ekologicznej (skaju) lub też sztucznego futra jest związane z odprowadzaniem znacznej ilości odpadów poprzemysłowych. Nawet jeśli przy fabryce w Chinach czy Indiach jest oczyszczalnia (w co wątpię) oczyszczenie tych odpadów jest niezwykle energochłonne i wymaga większej ilości CO2 odprowadzonej do atmosfery niż w przypadku garbowania skóry.
-
2011/11/17 17:21:53
O, to, to.
Nie twierdzę, że noszenie naturalnych futer jest etyczne czy ekologiczne (bo nie jest), ale nie każde "ekologiczne", bo uszyte ze sztucznych materiałów, futerko jest naprawdę ekologiczne.

Poza tym skóra zwierzęca, z której uszyte są buty, torby, paski, etc. to zwykle produkt uboczny hodowli zwierząt na mięso. Zwierzęta, z których szyte są futra, są hodowane i zabijane, czesto w koszmarny sposób, tylko w celu uszycia odzieży. Ogólnie, powtórzę się, nie da się nosić ubrań w stu procentach eko i etycznych.
-
2011/12/09 01:10:10
"Poza tym skóra zwierzęca, z której uszyte są buty, torby, paski, etc. to zwykle produkt uboczny hodowli zwierząt na mięso."

Nie. Skóra naturalna, z której szyta jest odzież w Europie, jest w dużej mierze sprowadzana z Indii, gdzie krowy są skupowane dla ich skóry, a nie mięsa (indyjskie krowy nie są hodowane na mięso z przyczyn kulturowych, więc w tym przypadku to mięso, jeśli jakiekolwiek zostaje - te krowy są mega chude! - jest produktem ubocznym produkcji skór). Skóry te trafiają do garbarni np. W Bangladeszu, gdzie nie ma żadnych przepisów dot. ochrony środowiska, więc obróbka chemiczna jest tania, a następnie trafiają np. do Włoch, gdzie są poddawane dalszej obróbce i trafiają do europejskich sieciówek.

W dużym skrócie: przy porównaniu kosztów etycznych i środowiskowych skóry naturalnej i sztucznej wychodzi, że skóra sztuczna jest o wiele bardziej opłacalna.


"Nawet jeśli przy fabryce w Chinach czy Indiach jest oczyszczalnia (w co wątpię) oczyszczenie tych odpadów jest niezwykle energochłonne i wymaga większej ilości CO2 odprowadzonej do atmosfery niż w przypadku garbowania skóry. "

www.eco-storm.com/2008/06/revealed-the-shocking-human-and-environmental-cost-of-cheap-leather/ - polecam.
-
2011/12/12 16:37:32
@mebcia
dzięki, TIL, ale wciąż - to dotyczy taniej skóry, tanich butów z sieciówek, które z wielu powodów nie są etyczne.
Jasne, ma znaczenia, czy tania naturalna, czy tania sztuczna, skoro produkcja i jednej, i drugiej niszczy środowisko, a robotnicy są wykorzystywani, więc przynajmniej można wybrać opcję "żadne zwierzę nie ucierpiało" (to nie jest sarkazm, powściągnij swój oburz).